okiem Darii Zaborowskiej
Blog > Komentarze do wpisu
Faszystowski terror
Ruch faszystowski w województwie zachodniopomorskim odradza się i rośnie w siłę. W latach dziewięćdziesiątych wizytówką nacjonalistów byli ogoleni na łyso i noszący ciężkie, wojskowe buty skinheadzi. W pierwszej dekadzie XXI wieku krewcy chłopcy zapuścili włosy i ubrali się w garnitury. Jednak przyszłość mieni się w ciemniejszych barwach, gdyż kolejnym etapem w rozwoju organizacji neonazistowskich jest terroryzm. Komórki lokalne w całej Polsce współpracują ściśle ze sobą, ale także z organizacjami zagranicznymi, zarówno z Europy Wschodniej, Zachodniej, a także Ameryki Północnej czy RPA. Ale zanim przejdziemy do sedna należy przypomnieć nieco historii.

Nacjonalizm wielu nurtów

Opisując zjawisko skrajnej prawicy, nie można wrzucać wszystkich jej odłamów do jednego worka. Możemy wśród nich wymienić narodowych socjalistów, narodowych demokratów, narodowych radykałów, narodowych konserwatystów, a nawet narodowych bolszewików. Wielu przedstawicieli z tych nurtów brało udział w szeroko rozumianym życiu społeczno-politycznym na terenie obecnego województwa zachodniopomorskiego. W wielu miastach istniały bojówki różnej maści organizacji nazistowskich i faszystowskich takich jak Krew i Honor, Combat 18 (1 i 8 to pierwsza i ósma litera alfabetu – A i H, czyli Adolf Hitler) czy Aryjski Front Przetrwania, wspierane często przez grupy pseudokibiców praktycznie wszystkich większych klubów piłkarskich regionu.

Oprócz nich istniały organizacje i partie polityczne, zaliczające siebie do ruchu narodowego. Wśród organizacji możemy wymienić: Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny, Falangę, Nacjonalistyczne stowarzyszenie „Zadruga”, Stowarzyszenie na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot”. Najbardziej znanymi partiami politycznymi zaliczającymi siebie do ruchu narodowego były: Liga Polskich Rodzin, Polska Partia Narodowa, Narodowe Odrodzenie Polski, Polskie Stronnictwo Narodowe – Polska Wspólnota Narodowa, Polski Front Narodowy, Stronnictwo Narodowe, Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne, czy Stronnictwo Narodowe „Szczerbiec”. Wielu dziennikarzy i naukowców za partie skrajne i nacjonalistyczne uważało też Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, Konfederacja Polski Niepodległej, Unię Polityki Realnej czy Samoobronę RP.

Szczecin – kuźnia narodowych kadr

Stowarzyszenie „Nigdy Więcej” oraz niektóre media (m.in. Gazeta Wyborcza, Trybuna, Nie, TVN, Polsat) wielokrotnie przypominały początki karier młodych polityków, zaliczanych do ruchu narodowego, którzy w bojach zaprawiali się właśnie w naszym województwie. Niejednokrotnie na łamach różnych artykułów zarzucano im działalność daleko wychodzącą poza krzewienie miłości do ojczyzny. Któż taki był ulubieńcem mediów? Przede wszystkim związani z Młodzieżą Wszechpolską i Ligą Polskich Rodzin: Sylwester Chruszcz (p.o. Prezesa LPR, eurodeputowany), Rafał Wiechecki (poseł na Sejm RP, minister gospodarki morskiej), Piotr Farfał (Prezes TVP, wcześniej działacz PWN-PSN, SN „Szczerbiec” i NOP), Daniel Pawłowiec, (poseł na Sejm RP, sekretarz stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej) i Marcin Kubiński (prezes Młodzieży Wszechpolskiej). W Samoobronie wybili się natomiast Igor Górewicz, Marcin Martynowski i Mateusz Piskorski (poseł na Sejm RP).

W województwie zachodniopomorskim mocny czuł się Bolesław Tejkowski (przywódca PSN-PWN), który w 2002 roku kandydował na stanowisko prezydenta Stargardu. Do dziś na murach miasta możemy zobaczyć wiele napisów o treści „Tejkowski prezydent”, których autorami są zapewne liczni niegdyś w tym mieście aktywiści Polskiej Wspólnoty Narodowej. Kampania Przeciwko Homofobii w swoim „Raporcie o homofobicznej mowie nienawiści w Polsce”, przytacza postawy członków dużego ugrupowania parlamentarnego. Gdy w 1996 roku ujęto w Szczecinie pedofila, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe zorganizowało konferencję, na której zauważono, że „takie cechy jak przemoc i pedofilia, są przypisane do skłonności homoseksualnej”. Stefan Niesiołowski, szef parlamentarnego klubu ZChN (obecnie wicemarszałek Sejmu z ramienia Platformy Obywatelskiej) II kadencji Sejmu, powiedział w wywiadzie dla „Trybuny” z dnia 2 listopada 1992 roku: „Chorzy na AIDS to przede wszystkim zboczeńcy i narkomani. Oni na ogół sami sobie są winni... Na Zachodzie homoseksualiści już wywalczyli sobie ogromne przywileje. Ja się z tym nie zgadzam i nigdy nie uznam prawa nakazującego traktować zboczenie jako normę...”.

Narodowiec pod rękę z neonazistą

Po transformacji ustrojowej uaktywniło się wiele faszystowskich ugrupowań. Wiązało się to z poczuciem nagłego przypływu wolności, a także nowych ustaw o partiach politycznych czy stowarzyszeniach, z których zakładaniem i rejestracją nie było żadnych problemów. Działalność bojówek opierała się głównie na manifestacjach, koncertach oraz rozróbach. Liczni w ruchu skinheadzi siali postrach na ulicach polskich miast i miasteczek. Często, szczególnie w tych mniejszych miejscowościach, za przyzwoleniem lokalnych społeczności i polityków. Skini określający się jako polscy narodowcy oraz narodowi socjaliści, zachowywali się na ogół tak samo, tak samo się ubierali, to samo mówili i słuchali tej samej muzyki. Zauważalna była między nimi nierozerwalna więź, jedność i wspólny front walki.

Po roku 2000 wielu aktywistów zarówno nacjonalistycznych, jak i tych z neonazistowskim rodowodem zapuściło włosy i ubrało garnitury. Mowę nienawiści coraz częściej zmieniali na obyczaje salonowe. Ich młodsi koledzy, licealiści i studenci, nie byli tak radykalni, jak oni sami w poprzedniej dekadzie. Działalność organizacji narodowych zupełnie zmieniła swój profil. Na manifestacjach i pikietach można było zaobserwować coraz mniej agresji fizycznej (słowna zdarzała się równie często), za to przyjmowały one często formy happeningów. Istotne stało się szkolenie nowych członków - liczne zebrania, odczyty, referaty, seminaria, czy obozy szkoleniowe. Standardowa forma propagandowa jak ulotki i plakaty, została poszerzona o wywodzące się z ruchu kibicowskiego wlepki i przede wszystkim Internet, który dawał nowe, nieograniczone możliwości docierania do potencjalnych członków i sympatyków.

Z oficjalnych stanowisk przedstawicieli organizacji narodowych można było wywnioskować, że w pełni odcinają się od ideologii narodowo-socjalistycznej. W praktyce sprawa miała się zupełnie inaczej. Media wielokrotnie donosiły o międzynarodowej współpracy Polaków z neofaszystami z całej Europy. Głośny był przypadek przyjazdu do Polski na nacjonalistyczny obóz, przedstawicieli neonazistowskiej partii NPD (Narodowodemokratyczna Partia Niemiec). W Polsce coraz większe wpływy zdobywała faszystowska międzynarodówka Blood and Honour, a także głoszący supremację białej rasy Światowy Kościół Twórcy. Wielkie kontrowersje wywołało umieszczenie w 2006 i 2007 roku urzędniczki ze Świnoujścia oraz kilku stargardzian (w tym lewicowej dziennikarki, czarnoskórego urzędnika oraz czarnoskórej lekkoatletki) na RedWatch, czyli „liście wrogów białej rasy”. Głosy oburzenia wywołało również umieszczenie na tej liście działacza Kampanii Przeciwko Homofobii ze Szczecina. Dokonali tego właśnie aktywiści neonazistowskiej organizacji Krew i Honor. Sprawą zajęła się prokuratura ze Stargardu Szczecińskiego.

Czas na terroryzm?

Na coraz popularniejszych obozach szkoleniowych i survivalowych, młodym działaczom nie wpajano już tylko ideologii. Zaczęto ich uczyć sztuk walki, obycia z bronią palną, orientacji i poruszania się w różnorodnym terenie. Słowem, wszystkiego co mogłoby przydać się w działaniach partyzanckich lub... terrorystycznych. Takie stwierdzenie na pierwszy rzut oka mogłoby wydawać się przesadzone. Jednak wiele wskazuje na to, że nie jest. Podobne działania prowadzone są przez pokrewne organizacja na całym świecie, a szczególności w USA. Już w latach dziewięćdziesiątych Urząd Ochrony Państwa zatrzymywał neonazistów posiadających materiały wybuchowe. Obecnie, przy współpracy międzynarodowej, dostęp do broni czy materiałów wybuchowych wcale nie jest trudny. Ponadto nacjonaliści niejednokrotnie chwalili się posiadaniem wielu swoich ziomków w wojsku czy policji.

Czy możliwe są jednak działania terrorystyczne podejmowane przez neonazistów? Jak najbardziej. Zarówno neofaszyści jak i nacjonaliści w ostatnim czasie bardzo wyciszyli swoją działalność. Wielu już kilka lat temu zeszło do podziemia i z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że szykują się do ostatecznego rozprawienia z demoliberalnym systemem. Z wielu wypowiedzi anonimowo udzielanych w Internecie, można się dowiedzieć, że inspiratorem faszystowskiego terroryzmu jest Agnieszka Holland i jej scenariusz do serialu telewizyjnego „Ekipa”, w którym Borys Szyc zagrał przywódcę neonazistowskiej bojówki. Jedna z osób twierdzi, że „jeśli coś się stanie, to możecie podziękować tej kobiecie, to ona zainspirowała nas do takich działań, ona pokazała, że można”. Cóż, głupota naszych reżyserów i scenarzystów, którzy zrobią wszystko dla kasy, jest przerażająca. Nie zmienia to jednak faktu, że w przyszłych dekadach możemy być narażeni na terroryzm i ekstremizm, zarówno ze strony neonazistów jak i lewicy. Tam z kolei działa organizacja Antifa, która nawołuje do fizycznego likwidowania innych ludzi i jest nie mniej groźna niż ich nacjonalistyczni koledzy. Niewykluczone, że w przyszłości mogą połączyć swoje siły, gdyż mają wspólnego wroga – państwo i system. A jak wiadomo ekstremizmy do siebie lgną.

Nigdy Więcej


O wyczynach prawicowych radykałów można poczytać w prowadzonej przez Antyfaszystowskie Stowarzyszenie „Nigdy Więcej” oraz Grupę Anty Nazistowską „Brunatnej Księdze”, która jest dokumentacją incydentów na tle rasowym i ksenofobicznym oraz przestępstw popełnionych przez neofaszystów. Poniżej przytoczono wydarzenia z naszego regionu.

1992

CZĘSTOCHOWA. 8 kwietnia grupa nazi-skinheadów z Krakowa, Łodzi, Poznania i Wrocławia zakłóciła uroczyste obchody 51. rocznicy utworzenia przez hitlerowców częstochowskiego getta. Neofaszyści wznosili antysemickie okrzyki. Nasiliły się one w momencie odsłonięcia przez ambasadora Izraela pomnika ku czci pomordowanych ofiar nazizmu. Interweniująca policja nikogo nie zatrzymała. W tym samym czasie neofaszyści zorganizowali również antysemicką demonstrację przed ambasadą Izraela w Warszawie oraz spalili izraelską flagę na manifestacji w Szczecinie.

1993

SZCZECIN. W sierpniu miejscowi nazi-skini zabili ciosem noża osiemnastoletniego Dariusza W. Do zabójstwa dochoszło w prywatnym mieszkaniu. Policja zakomunikowała, że chodziło „o porachunki między punkami i skinheadami”. Tymczasem rzeczywistym powodem zbrodni były poglądy zabitego, odmienne od rasistowskich preferencji i jego sprzeciw wobec działań faszystów.

1994

SZCZECIN. W październiku grupa nazi-skinów połamała ręce dziennikarzowi lokalnego Radia ABC – członkowi grupy rockowej Kolaboranci. Dwa tygodnie później odbyła się legalna (!) manifestacja zorganizowana przez nacjonalistów. W trakcie manifestacji (i po niej) nazi-skini atakowali przechodniów; finał: trzy osoby w szpitalu.

NOWOGARD. W listopadzie na dworcu PKP kilku faszystów zamordowało metalowymi drągami 18-letniego Andrzeja W. Jedynym powodem działania sprawców była ideologicznie motywowana nienawiść do ludzi odstających od faszystowskiej normy „narodowej czystości”.

1995

STARGARD SZCZECIŃSKI. W lutym bojówka miejscowych neofaszystów napadła czarnoskórego koszykarza, Amerykanina Thomasa Eggletona, grającego w lokalnej drużynie basketballowej Spójnia Stargard. Mężczyzna został obrzucony rasistowskimi wyzwiskami i brutalnie pobity.

KOSZALIN. 3 czerwca w samo południe nieopodal katedry, przy sklepie muzycznym na ulicy Zwycięstwa, siedmioosobowa grupa nazi-skinów zaatakowała Romkę z małym dzieckiem, obywatelkę Rumunii, zbierającą datki od przechodniów. Kobieta została skopana po twarzy. Napastnicy uciekli w kierunku targowiska przy ulicy Drzymały. Tam na rogu ulicy przy sklepie „As” zauważyli ciemnoskórą kobietę ze Szwecji. Jeden z faszystów, Wojciech D., zaatakował ją i dotkliwie pobił pięściami po twarzy. Pozostała szóstka rasistów stała i przyglądała się temu ze śmiechem. Świadkowie obu zdarzeń wezwali policję. Dzięki jej szybkiej interwencji udało się zatrzymać pięciu sprawców. Dwóch najbardziej aktywnych – Wojciech D. i Ryszard M. – stanęło przed Sądem Rejonowym w Koszalinie. Obaj byli mieszkańcami Jeleniej Góry, a do swoich pomorskich kolegów neofaszystów przyjechali zaopatrzyć się w charakterystyczne dla skinheadów ciężkie buty, tak zwane glany. 3 marca 1997 roku sąd uznał obu oskarżonych winnymi stawianych zarzutów „czynnej napaści z powodu przynależności rasowej” i skazał Wojciecha D. na dwa lata, a Ryszarda M. na półtora roku pozbawienia wolności. Obie kary zawieszono na pięć lat. Tuż po wyjściu z sali rozpraw obaj skazani krzyczeli: „Jesteśmy wyznawcami ideologii Hitlera! Walczymy o czystość rasy. Nie jesteśmy skinheadami, jak o nas mówią. Należymy do grupy narodowych socjalistów!”.

KOSZALIN. 11 października na ulicach miasta pojawiły się ulotki sygnowane przez neonazistów z miejscowej grupy Thule (na przełomie dekad organizacja zmieniła nazwę na Stowarzyszenie Młodzieży Patriotycznej „Świaszczyca” i nawiązała współpracę z Samoobroną i Andrzejem Lepperem). Zawierały one skrajnie rasistowską treść: „Walcz o narodowy socjalizm u naszego boku, o świadomość rasową i doskonalenie Białej Kultury.

cdn.

środa, 18 sierpnia 2010, daria_zaborowska

Polecane wpisy

Komentarze
j0tj0t87
2010/08/18 17:23:30
No proszę, nie wiedziałem, że na terenie Koszalina miały miejsce takie zajścia. A jak to wygląda obecnie? Chyba już nie jest tak źle?